Historia włoskiego medalika ze Stalagu XXC Thorn

18 września obchodzony jest w Stanach Zjednoczonych Narodowy Dzień Jeńców Wojennych i Żołnierzy Zaginionych w Akcji (National POW/MIA Recognition Day). Muzeum nasze poświęca w swej działalności wiele uwagi tematyce jenieckiej. Mimo, że od zakończenia II wojny światowej minęło wiele My nadal szukamy zaginionych lub zapomnianych przez los żołnierzy. Przez niemieckie obozy jenieckie w Toruniu przewinęło się tysiące jeńców wojennych różnych narodowości.

Dziś chcielibyśmy przedstawić piękną historię medalika. Za nią kryje się jego ofiarodawca czyli włoski lekarz wojskowy ze Stalagu XXC oraz dzielna kobieta, której brawura, odwaga i pomysłowość daleko wykraczała poza poczynania filmowego Jamesa Bonda…

Na historię tę trafiliśmy przypadkowo w archiwum Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej podczas poszukiwań materiałów dotyczących włoskich żołnierzy internowanych w Stalagu XXA/XXC w Toruniu.

Irena Jagielska, bo to o niej mowa, była jedną z najbardziej zasłużonych łączniczek Komendy Okręgu Pomorskiego Armii Krajowej. Jej życiorys jest na tyle pasjonujący i obszerny, że odwołujemy uwagę Państwa do jej biogramu zamieszczonego w Wikipedii.

https://pl.wikipedia.org/…/Irena_Jagielska_(%C5%82%C4…

Irena była związana z Toruniem. Przed wybuchem wojny uczęszczała m.in. do Państwowego Gimnazjum Żeńskiego im. Królowej Jadwigi, należała do Przysposobienia Wojskowego Kobiet. Wzorem wielu młodych, patriotycznie nastawionych Polaków zgłosiła się do tzw. „żywych torped”, czyli samobójczych misji na wypadek wybuchu wojny z Niemcami. Jej losy w czasie wojny i po jej zakończeniu mogłyby posłużyć bez wątpliwości na trzymający w napięciu film przygodowy. Irena miała wiele twarzy, wiele pseudonimów i wiele nazwisk. Najtrudniejsze zadania wykonywała w mundurze pracowniczki Deutsche Reichspost…

Z narażeniem życia niosła pomoc najbardziej potrzebującym, w tym wypadku włoskim internowanym w Toruniu żołnierzom: „…Na poczcie dworcowej Toruń-Główny, na Podgórzu, pracowali przy rozładowywaniu wagonów pocztowych jeńcy włoscy (po 1943 roku). Mieli oni bardzo ciężkie warunki, nie otrzymywali paczek Czerwonego Krzyża ani paczek od rodziny. Wkrótce chorowali na awitaminozę i inne dolegliwości.

Pracowałam w sekretariacie i do moich obowiązków należało spisywanie obecnych jeńców. Zwrócił się do mnie o pomoc doktor D´ Augustino, lekarz Włoch, popularnie zwany „Doktor Piccolo”, ze względu na niski wzrost. Powiedziałam o tym Wilhelminie Kaczmarkowej, pseudonim „Stefania” z Opieki Społecznej Inspektoratu AK Toruń. Matka jej, pani Wojtowiczowa, była Włoszką. Stefania powiedziała mi, by Doktor Piccolo dał mi po włosku spis lekarstw jakie potrzebuje. Matka jej przetłumaczyła to na niemiecki. Do akcji tej wciągnęła doktora Hinza oraz moją siostrę Leokadię Jagielską, pseudonim „Kajtek”, która pracowała w Aptece „Pod Orłem”. Doktor Hinz postarał się o strzykawki i sterylizator oraz lekarstwa. „Kajtek” przyniosła pastylki witaminowe, których nazwę dał doktor Hinz. Ja to zabierałam na pocztę i oddawałam Doktorowi Piccolo. Mam wrażenie, że lekarstwa te przenosił w ukryciu wartownik Austriak, ponieważ Włosi byli zawsze rewidowani.

Po 2-3 tygodniach Doktor Piccolo dał mi medalik i dziękował za lekarstwa. Nie chciałam przyjąć, ale prosił. Powiedziałam mu, że dam go matce Stefanii, Włoszce, bo będzie to dla niej drogą pamiątką. Wówczas Doktor Piccolo zdjął swój medalik, napisał coś po włosku i prosił, by to dać pani Wojtowiczowej, a ten mam zatrzymać dla siebie jako dowód ich wdzięczności. Długo jeszcze dostarczaliśmy im lekarstwa…”.

Irena Jagielska-Nowak, pseudonim „Ewa”.

P.S. Bardzo dziękujemy za wsparcie w naszych badaniach historycznych pani Elżbiecie Skierskiej z Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej, a naszych Przyjaciół z dalekiej Italii prosimy o pomoc w ustaleniu losów Doktora Piccolo…