Cappellano militare Don Carlo Antonio – cichy bohater Stalagu XXC Thorn

Od początków działalności naszego Muzeum, czyli od roku 2003, zajmowaliśmy się historią obozu jeńców wojennych Stalag XXC Thorn. Niemcy budowali ten obóz przy wsparciu toruńskich firm budowlanych oraz jeńców brytyjskich na Glinkach na przełomie 1940/1941 roku (Glinki to urzędowa część Torunia położona na południowo-zachodnim krańcu miasta, w rejonie ulicy Poznańskiej, Gniewkowskiej, linii kolejowej oraz trasy S10).

Szybką metodą stawiane baraki obozowe miały stanowić zalążek dla nowego obozu, poza Stalagiem XXA, tworzonego w obliczu planowanej agresji Niemiec na Rosję Sowiecką. Jednak z uwagi na dużą ilość jeńców wojennych w Stalagu XXA powstały w nowym obozie 3 sektory: brytyjski, sowiecki i od jesieni 1943 roku włoski.

Informacje na temat powstawania i dalszego funkcjonowania Stalagu XXC pozyskiwaliśmy od świadków historii – wówczas małoletnich mieszkańców Glinek, którzy każdego dnia po szkole szli „na lager”. Strażnicy niemieccy nie reagowali źle na dzieci podchodzące do drutów kolczastych obozu. Dzieci te, mimo głodu w domu, starały się spełniać prośby Anglików i Rosjan proszących głównie o warzywa i chleb. Za to otrzymywały własnoręcznie wykonane przez jeńców zabawki lub inne suweniry z obozowej kantyny. „Problemy językowe” dla dzieci pojawiły się wraz z przybyciem setek jeńców włoskich w 1943 roku. Wielu z ówczesnych dzieci, a obecnie osób w podeszłym wieku, widzi i słyszy ciągle w snach las wyciągniętych przez druty kolczaste rąk wołających nieznane dzieciom słowa „ Patate, patate, patate!!!”.

Kolejnym wspomnieniem dzieci jest włoski ksiądz, który był osadzony w Stalagu XXC. Miał on możliwość swobodnego poruszania się poza obozem. Odprawiał również msze święte w Kościele św. Piotra i Pawła na pobliskim Podgórzu. W sektorze włoskim stworzył kaplicę obozową, z której posiadamy w zbiorach naszego Muzeum krucyfiks, świeczniki oraz rozerwany różaniec. Don Carlo Antonio, bo to o nim mowa, był włoskim kapelanem wojskowym. Miał bardzo dobry kontakt nie tylko z dziećmi, ale i też z polskim ruchem oporu. Organizował i nielegalnie wnosił na teren obozu żywność i lekarstwa. Jednemu z dzieci „w uznaniu za zasługi” podarował swój srebrny medal pamiątkowy z I wojny światowej przedstawiający góry i lufy armatnie. Medykamenty organizowały polskie kobiety, które zatrudnione były w niemieckich aptekach Torunia. Przez kontrolowany przez Niemców most przewoziły leki w wózkach dziecięcych. Wszystkie te działania groziły karą śmierci ze strony okupanta lub wysłaniem do obozu koncentracyjnego. Don Carlo Antonio potrzebował dużo lekarstw, gdyż jego wierni – internowani żołnierze włoscy – umierali z głodu, tyfusu i mrozu.

Los nie oszczędził niestety naszego bohaterskiego kapłana. W lutym 1945 roku Toruń zajęła Armia Czerwona. Na terenie byłego obozu Stalag XXC stworzyli oni swój nowy obóz. Tam również w nieludzkich warunkach przetrzymywani byli ranni żołnierze niemieccy i Polacy. Tam też pozostał Don Carlo Antonio, który nadal niósł pomoc potrzebującym. Obóz ten stał się dla niego grobem. Zmarł w obozowym lazarecie na tyfus …