2 października 1938 r. oddziały Wojska Polskiego pod dowództwem generała Władysława Bortnowskiego wkroczyły na Zaolzie należące do Czechosłowacji. Polscy żołnierze zostali owacyjnie przywitani przez tamtejszą polską większość. Było to następstwem dwunastogodzinnego ultimatum wystosowanego 30 września 1938 r. przez polski rząd z postulatem natychmiastowego przekazania Polsce Zaolzia. Zamieszkiwało tam ok. 220 000 Polaków, a teren obejmował ok. 900 km². Zaolzie zostało oficjalnie włączone do Polski na mocy dekretu prezydenta Ignacego Mościckiego z 11 października 1938 roku.
W operacji zaolziańskiej brały bezpośredni udział bataliony z naszego regionu: z 63 Pułku Piechoty z Torunia, 14 Pułku Piechoty z Włocławka i 67 Pułku Piechoty z Brodnicy.
2 października 1938 r. przekroczyły one rzekę Olzę i zajęły sektory m.in. w rejonie Karwiny, Frysztatu i Bogumina. Rząd czechosłowacki zdecydował się oddać sporne terytorium bez oporu militarnego.
Misja Wojska Polskiego polegała wtedy głównie na obsadzaniu strategicznych punktów, zabezpieczaniu granicy państwowej oraz udziale w uroczystych paradach i powitaniach przez lokalną ludność polską.
P.S. Z wydarzeniem tym związany jest pewien utwór muzyczny. Obecnie wszyscy kojarzą go ze słynną powstańczą piosenką „Pałacyk Michla, Żytnia, Wola…”. Jednak korzenie jego sięgają lat 20-tych. Pieśń ta autorstwa Zygmunta Lubertowicza, zwana też Hymnem Podhalańskim, miała związek z polsko-czechosłowackim konfliktem granicznym. Choć w pierwszej zwrotce padają nazwy Spisza i Orawy, to pieśń ta w głębszym sensie dotyczyła głównego punktu zapalnego, jakim był Śląsk Cieszyński, w tym Zaolzie. Stała się ona bardzo popularna w przedwojennej Polsce, po tym gdy 2 października 1938 r. Wojsko Polskie zajęło Zaolzie. Śpiewana była chętnie nie tylko w wojsku, ale i przy setkach harcerskich ognisk…
/Zdjęcia: własność Stefan Drozdowski – MHW/





